To co teraz piszę, trzeba jasno powiedzieć, piszę dla mnie. Nie jest moja intencja, by ktokolwiek czytał moje myśli w odniesieniu do tego tematu tak kontrowersjinego jak jest In vitro. I piszę, bo chcę. I piszę, bo muszę. Juz dawno, nawet bardzo dawno temu, nic nie napisałem po polsku, a więc można jeszcze raz powiedzieć, że nauka poszła w las, że nie potrafię dobrze i jasne wyrazić moje myśłi. A dlaczego nie piszy ksiądz po hiszpańsku? To dobre pytanie, ponieważ po hiszpańsku piszę zwobowdnie i bez błędów. Natomiast piszę po polsku, ponieważ chciałbym odnosić się do mojej codziennej rzeczywistości, a ta rzeczywistość nazywa się Rzeczpospolita Polska na drugim dekadzie w dwudziestym pierwszym wieku.
Nowy parlament głosłował za w sprawie In vitro, czyli będzie się wspierać zapłodnienie in vitro z bużdzetu państowego, innymi słowami: procedura In vitro będzie refundowana dla ludzi nie majacych możliwości ekonomicznych. Pierwsza uwaga: sprawa jest droga, ale życie ludzkie nie ma ceny. In vitro budzi poważne wątpliwości moralnej, ale nikt nie jest do tego zachowania zaboowiązane. Moje pytanie: dlaczego nauka Kościoła Katolickiego uważa zapłodnienie in vitro jako etyczne niemoralne? Drugie pytanie: czy poseł z jakiegokolwiek partii i weznając, będąc wierzącym chrześcijaninem katolikiem, ma obowiązek moralny, by sprzeciwiać się tej możliwości prawnej, czyli refundowanie z pięniędzy Państwa tej procedury?
Moje wątpliwości i moje zastanowienie się pochodzą od znanego posła parlamentu polski, który jest poznany jako katolik pratykujący. On stwierdza publicznie w facebooku:
“Czy jako katolik zagłosuję za finansowaniem in vitro?
Wielu pisowców swój katolicyzm traktuje jak pałkę na przeciwników i próbują swój sprzeciw wobec finansowania procedury in vitro przedstawiać jako znak swej wyższości moralnej.
Zanim oceni się wsparcie dla finansowania czegoś należy ocenić etycznie sam przedmiot finansowania, czyli w tym przypadku procedurę in vitro. Każdy zaś czyn ludzki, aby można go uznać za etyczny winien mieć dobry cel, sposób działania oraz okoliczności tego czynu.
Celem procedury in vitro jest nowe życie. Jest to cel dobry zarówno w warstwie etycznej jak i oczywiście społecznej oraz państwowej. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Dzięki tej procedurze wiele rodzin zyskuje szczęście i wielu ludzi żyje wśród nas (oraz płaci podatki :)) Cel jest więc dobry.
Sposobem działania jest zapłodnienie pozaustrojowe. Niektórzy uważają, że taka forma zapłodnienia zaprzecza godności ludzkiego współżycia, która łączy wyłącznie z nim ewentualne poczęcie. Można sobie jednak wyobrazić również dokonanie tej procedury poprzez działanie medyczne ustrojowe i czy to różniłoby się etycznie od nieustrojowej formy, skoro przecież i w naturze pomiędzy aktem płciowym, a poczęciem mija czasem kilka dni? Mój umysł nie widzi takiej różnicy. Nawet jednak gdyby przyjąć, że w tym zakresie procedura jest wątpliwa etycznie, to tę wątpliwość rozstrzyga sumienie osoby poddającej się tej procedurze, a nie moje. Nadto ludzi, którzy nie podzielają tych wątpliwości nic przecież nie obchodzą moje ewentualne w tym zakresie wątpliwości. Najczęściej przecież widzą oni w in vitro jedyny sposób, aby stworzyć pełną rodzinę i traktują to jako imperatyw stanowiący czasem obiektywną potrzebę fizyczną, psychiczną i mającą zapewnić trwałość związku. Może mieć to nawet czasem etycznie charakter działania w stanie wyższej konieczności. Te okoliczności mogą również poważnie wpływać na ocenę etyczną działania. Bo przecież jak pisał Jan Paweł II w Veritatis Splendor ostatecznie to sumienie działającego ocenia jego czyn w zakresie sposobu działania. I wreszcie przecież nikt nikogo nie zmusza do realizacji procedury in vitro jeżeli uważa ją za nieetyczną.
Na koniec w ocenie przechodzimy do trzeciego elementu czynu, czyli okoliczności. Podzielam wątpliwości etyczne i prawne co do mrożenia zarodków i ich eugenicznej selekcji. Jednakże w obecnych procedurach nikt nie jest do nich zmuszony. Można zrobić in vitro nie mrożąc zarodków i nie stosując ich selekcji. Można też, tak jak w Niemczech, mrozić materiał genetyczny tuż przed połączeniem. Jest to technicznie możliwe. I zdaje się, że to właśnie znacząco się zmieniło w ciągu ostatnich kilkunastu lat. W takiej sytuacji okoliczności czynu miałyby charakter etyczny.
Skoro trzy elementu czynu mogą w niektórych sytuacjach być etyczne, to nikt nie może wstrzymywać procedury ich finansowania ze względu na to, że może ono oznaczać również finansowanie działań, które uznaje za nieetyczne.
Trzeba bowiem pamiętać, że ustawodawca działa w interesie Państwa i interes tego Państwa winien determinować przede wszystkim jego działania.
Nie mam natomiast żadnych wątpliwości, że z punktu widzenia interesu Państwa wspomaganie biedniejszych rodzin, aby miały upragnione dzieci, to działanie pożądane i potrzebne, szczególnie w dobie kryzysu demograficznego.
Nie mi politykowi wchodzić w sumienia innych. Nie chcę być strażnikiem Waszych sumień, ja w tej kadencji chcę być strażnikiem pamięci o konieczności rozliczenia tych faryzeuszy z PiS, którzy przyklejają się do Kościoła, aby ukryć swoje złodziejstwa. I z powodu tej funkcji strażnika pamięci mnie wybraliście.
W tej sytuacji, rozważając te wszystkie okoliczności zagłosuję po gruntownej analizie i w zgodzie z własnym sumieniem za finansowaniem tej procedury.
Słysząc w Sejmie Mateckiego, Brauna i innych jak przedstawiali się za reprezentantów katolików, to mi się aż niedobrze zrobiło. Prymitywizm połączony z fanatyzmem nie może być znakiem chrześcijaństwa. “
Odpowiedź z Magisterium Kościoła Katolickiego
https://opusdei.org/pl-pl/article/moralna-ocena-zaplodnienia-metoda-in-vitro/